Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

Ferrari Purosangue: niemożliwe stało się możliwe

Gdy kilka lat temu Lamborghini wprowadzało na rynek Urusa, czyli swój pierwszy SUV, zadałem sobie pytanie o to, jak zachowają się inne marki. Popularność tej kategorii samochodów rosła niezwykle szybko, co sprawiło, że nawet ekskluzywne marki supersamochodów – dotychczas skoncentrowane na budowaniu ekstremalnie szybkich maszyn o rajdowych korzeniach – postanowiły wejść w nowy segment.

Ferrari Purosangue

Ferrari

Ferrari Purosangue

Ferrari

Lamborghini Urus przetarł ścieżki, a za nim podążyli choćby Maserati (Levante), Bentley (Bentyaga) a nawet Rolls-Royce (Cullinan). Zbuntował się za to Bugatti, który kilka dni temu ogłosił, że przez najbliższe 10 lat nie zbuduje ani SUVa, ani pełnego „elektryka”. Ale Bugatti wydaje się być wyjątkiem, który potwierdza regułę – Ferrari właśnie pokazało Purosangue, swój pierwszy „prawie” SUV. Tym samym moja ulubiona marka doszusowała do konkurencji.

Ferrari Purosangue

Ferrari

Ferrari Purosangue

Ferrari

Co pod maską ryczy?

Tradycyjnie tym, co najbardziej mnie interesuje, jest jednostka napędowa i jej osiągi. W Purosangue znajdziecie 6.5-litrowy wolnossący V12 o mocy… 725KM! Ten „potwór” rozpędza auto do „setki” w 3,3 s., 200 km/h pojawia się po 10,6 s., a prędkość maksymalna to 307 km/h. Nie myślcie jednak, że ta jednostka ma prostą robotę – z wagą ponad 2000 kg Purosangue lekkie nie jest. Mimo wszystko – w porónaniu do konkurencji – to auto ma zdecydowanie lepsze parametry, zwłaszcza jeśli chodzi o top speed.

Ferrari Purosangue

Ferrari

Ferrari Purosangue

Ferrari

Za płynną zmianę przełożeń odpowiada 8-stopniowy automat, a za jeszcze płynniejsze pokoywanie zakrętów – specjalne silniczki przy amortyzatorach, które obniżają auto o 1 cm w zakrętach.

Eleganckie sportowe wnętrza

W środku bez zaskoczeń, przynajmniej na poziomie jakości użytych materiałów i wykonania. Jasne skóry zestawione z czernią konkpitu wyglądają naprawdę dobrze, a cztery fotele kubełkowe dają wszystkim frajdę z jazdy sportowym samochodem. Co ciekawe, za dodatkową opłatą można zamówić fotele… z masażem.

Ferrari Purosangue

Ferrari

Ferrari Purosangue

Ferrari

Kokpit to czysta jakość Ferrari – kierowca ma do dyspozycji konfigurowany wyświetlacz podający mu najważniejsze dane dotyczące auta, zaś pasażer z przodu ma swój własny ekran do dyspozycji. To oznacza, że nie ma w ogóle ekranu centralnego.

Ferrari Purosangue

Ferrari

Ferrari Purosangue

Ferrari

To nie jest SUV?

Twórcy Purosangue twierdzą, że… to nie jest SUV, a FUV czyli Ferrari Utility Vehicle. Ich zdaniem jest to auto jedyne w swoim rodzaju i coś z prawdy jest w tym stwierdzeniu. Purosangue ma w sobie trochę z auta sportowego (rozkład masy 41 proc. przód /59 proc. tył), a nieduży 18-centymetrowy prześwit wskazuje na to, że nie jest to samochód do jazdy w terenie. SUVowaty i praktyczny jest za to na pewno spory – bo aż 500-litrowy – bagażnik, który pomieści całkiem sporo toreb i walizek.

Pierwsze Ferrari Purosangue pojawią się na drogach w 2023 r. Kto chce jeździć takim autem, musi naszykować ok. 400 000 euro.

Ferrari Purosangue

Ferrari

Brak komentarzy.

Co o tym myślisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.